
Dlaczego zbudowałem eDoksy
Nie planowałem robić programu do faktur. Planowałem wystawić fakturę i wrócić do pracy.
Prowadzę firmę IT. Mam klientów, z którymi współpracuję co miesiąc, więc fakturowanie nie było u mnie jednorazową rzeczą do ogarnięcia na starcie. To było to upierdliwe zadanie, które odkładałem do ostatniego możliwego momentu, bo żaden z narzędzi, których próbowałem, nie działał tak, jak chciałem.
Potem przyszedł KSeF. Pomyślałem: dobra, mamy teraz darmową rządową apkę. mObywatel jest naprawdę spoko, więc liczyłem, że te problemy w końcu się rozwiały.
Nie rozwiały się.
Szczerze mówiąc, nie wiem, kto był testerem Aplikacji Podatnika. Ta apka jest stworzona dla nikogo. Dla małej firmy jest bez sensu skomplikowana, a wielcy i tak mają swoje systemy księgowe, więc jej nie potrzebują. Samo zalogowanie się zabiera masę czasu. Potem wypełniasz pola, z których połowa niczego nie dotyczy Twojej faktury. Lista dokumentów wygląda, jakby ktoś projektował ją wbrew Tobie. A PDF, który z tego wychodzi, wygląda jak wydruk z 1995 roku.
To miało pomagać firmom, a czułem się, jakbym walczył z urzędem o własną fakturę.
Dobra, znajdę coś normalnego
Przejrzałem, co jest na rynku. Wszystko dzieliło się na dwa obozy.
Z jednej strony narzędzia z pełną księgowością: nowoczesne, całkiem dobre, ale drogie. Za dużo jak na potrzeby JDG, który wystawia kilka faktur miesięcznie i nie potrzebuje modułu kadrowo-płacowego.
Z drugiej strony programy bez księgowości: zwykle stare, w których za każdą kolejną wygodę trzeba było dopłacać osobno. Chcesz skanować wydatki? Dopłać. Jest aplikacja mobilna, robisz zdjęcie paragonu, świetnie — tylko że i tak musisz potem wszystko przepisać ręcznie, żeby zobaczyć jakiekolwiek statystyki.
Nie chciałem płacić dużo za coś, co dalej każe mi robić robotę ręcznie.
Więc zbudowałem to, czego sam szukałem
W eDoksy robisz zdjęcie wydatku, a skaner AI sam wypełnia dane. Nie przepisujesz nic ręcznie. Masz pełny podgląd finansów firmy od ręki: przychody, koszty, wynik. Bez wklepywania liczb po nocach. Faktury cykliczne wystawiają się same. A KSeF dzieje się w tle, tak że prawie go nie widzisz.
Dokładnie to, czego mi brakowało.
Za eDoksy stoi konkretny człowiek
Nie jestem korporacją i nie powstałem na spotkaniu z inwestorami. Jestem przedsiębiorcą, który miał dość, i zrobił narzędzie, którego sam chciał używać.
Za eDoksy stoi konkretny człowiek, nie infolinia. Jak coś nie działa, mówisz mi to wprost, a ja biorę to na siebie.
Bo ja też wystawiam w tym swoje faktury.
Jeśli masz dość szukania, zacznij za darmo i sprawdź, czy to jest wreszcie to narzędzie, którego szukałeś.

Autor
Maciej Grabowski
Założyciel eDoksy. Przez lata szukałem prostego programu do faktur. Potem przyszedł KSeF i zrobiło się jeszcze trudniej. Więc zbudowałem swój.